Jeśli chodzi o historię pierwszego znaczka, to od zawsze miałem tendencję do zbierania różnych rzeczy - karty, tazosy, naklejki itp. W 2019 wybraliśmy się z dziewczyną w Góry Sowie, nocowaliśmy w schronisku Zygmuntówka. Tam przy kasie zobaczyłem wiszące znaczki (nr 46) oraz ulotkę. Gdy zorientowałem się, że są ich setki i można je zbierać jeżdżąc po całym kraju, moją pierwszą myślą było "O nie" ;) Pod koniec weekendu i wycieczki miałem już cztery.